Przebieg tego koszmarnego wypadku na niestrzeżonym przejeździe w Szaflarach (woj. małopolskie) zarejestrowała kamera monitoringu. Na kilkunastosekundowym filmie widać jak samochód nauki jazdy zbliża się do przejazdu i zatrzymuje na torach. Wtedy wyskoczył z niego egzaminator. Angelika zdołała jeszcze ruszyć, ale niemal w tym samym momencie w samochód uderzył pociąg. Lokomotywa pchała przed sobą auto z dziewczyną jeszcze przez 100 metrów.

– Kiedy przybiegliśmy do wraku, dziewczyna była przypięta pasami, a instruktor stał obok i nic nie robił! Chciałem, żeby podał mi apteczkę, ale nie był w stanie jej znaleźć. Ona jeszcze oddychała, ale bardzo charczała, miała coraz słabszy oddech. Gasła na naszych oczach – opowiada Rafał Kwak (40 l.), drugi świadek. Wezwał pogotowie. Przyjechało błyskawicznie. Niestety Angelika zmarła w szpitalu.

Mężczyźni, którzy ratowali ciężko ranną nastolatkę są wstrząśnięci. – Ta młoda dziewczyna wykrwawiła nam się na rękach, nie wiem, czy kiedykolwiek poradzę sobie z tym co widziałem...– mówi pan Rafał. – Ogromnie nam przykro, że nie daliśmy rady zrobić nic więcej – dodaje. 

W piątek prokuratura w Nowym Targu rozpoczęła śledztwo w sprawie spowodowania nieumyślnej katastrofy w ruchu lądowym. Egzaminator, Edward R. (62 l.) który zostawił Angelikę samą w aucie nie usłyszał zarzutów. – Zabezpieczono monitoringi obejmujące swym zasięgiem przejazd kolejowy a także rejestratory z samochodu egzaminacyjnego i pociągu. Przesłuchaliśmy maszynistę, kierownika pociągu i egzaminatora – mówi prokurator, Justyna Rataj Mykietyn.

W Chyżnem, skąd pochodziła Angelika, panuje żałoba. Śmierć młodej dziewczyny bardzo wstrząsnęła mieszkańcami. Rodzina Angeliki ma ogromny żal do Edwarda R., zostawił ją samą w aucie i pozwolił zginąć.  – Po co egzaminator zabierał ją na niestrzeżony przejazd? Przecież jest tyle innych miejsc – mówi załamany wujek dziewczyny.