- Rodzice, nie zostawimy was w samotności. Są z wami mieszkańcy Sulmierzyc, uczniowie szkoły, cała nasza wspólnota chrześcijańska - mówił podczas nabożeństwa żałobnego proboszcz miejscowej parafii. Podkreślił, że wzruszające listy wsparcia z kondolencjami nadeszły do parafii z całej Polski. Wyrazy ubolewania przesłał nawet papież Franciszek. Długo odczytywano listę osób, które zamówiły mszę w intencji zmarłych. To sąsiedzi, mieszkańcy, koledzy zmarłych wraz z rodzinami, jeden z senatorów i zwykli Polacy wstrząśnięci tragedią.

Uroczystości pogrzebowe miały podniosły nastrój. Już na godzinę przed mszą żałobną mieszkańcy wypełnili kościół. Odmawiano różaniec, a pieśni religijne zaintonował parafialny chór. Szkoła i straż pożarna przysłały poczty sztandarowe. Niemal każdy z przybyłych przyniósł ze sobą białą różę lub bukiet kwiatów.

Najbardziej wzruszające wspomnienie o zmarłych wygłosił ich katecheta ks. Sebastian. - Mam tutaj ostatnie wypracowanie Kacpra z religii. Przeczytam je: Jezus jest dla mnie wzorem do naśladowania, uczy, że dobro zwycięża nad złem - powiedział ksiądz. Starając się pocieszyć rodzinę przytoczył słowa Jana Pawła II, że śmierć jest tylko przejściem do dalszej drogi duchowej ku Bogu. Zwrócił się również do kolegów zmarłych dzieci. - Nie tak miał się rozpocząć nowy rok szkolny i pierwszy apel. Trójka naszych bliskich zakończyła życie. Pamiętajmy jednak, że kiedyś wszyscy spotkamy się na wspólnym apelu - dodał ksiądz.

Mieszkańcy Sulmierzyc wciąż nie mogą się pogodzić z tragedią, która wydarzyła się podczas wakacji. 14 sierpnia 14- i 13-latek oraz ich siostra 11-latka kąpali się w morzu w Darłówku pod opieką matki. Przed godz. 15 kobieta odeszła od nich do najmłodszego, 2-letniego dziecka. Gdy wróciła, nastolatków już nie było. Tego samego dnia ratownicy wyciągnęli z morza 14-latka. Reanimacja okazała się skuteczna, jednak chłopiec zmarł w szpitalu w Koszalinie. Pozostałą dwójkę rodzeństwa odnaleziono w kolejnych dniach.

Burmistrz Sulmierzyc, Dariusz Dębicki ogłosił piątek po tragedii dniem żałoby. Prosił o wywieszenie na budynkach flag z kirem. Odwołanie wszelkich imprez o charakterze rozrywkowym, kulturalnym, rekreacyjnym i sportowym. Tak się też stało, całe miało zostało udekorowane biało-czerwonymi flagami.

Kondukt pogrzebowy, który przebył drogę z kościoła na cmentarz liczył kilkaset osób. Towarzyszyła mu asysta straży pożarnej i uczniów szkoły. Ci z mieszkańców, którzy nie przybyli na mszę, podczas przejścia żałobników wychodzili na ulicę. Policja wstrzymała ruch na głównej drodze.