Trwa śledztwo w sprawie tragicznej śmierci Polki - 38-letniej Beaty z Wysokiej pod Wadowicami i jej 9-letniego synka Kacperka. Matka i syn w czasie pożarów przebywali w hotelu Ramada Attica, na terenie greckiej miejscowości Mati. Prokuratura próbuje ustalić, jak doszło do tej tragedii. 

Prokurator Rejonowy w Wadowicach wydał Europejski Nakaz Dochodzeniowy, którym zwrócił się do śledzczych z Grecji o wykonanie czynności procesowych na terenie tego państwa, w tym m.in. przesłuchania świadków. Dla przyspieszenia tych procedur przedstawiciele polskiej prokuratury poprosili o pomoc również Europejską Jednostkę Współpracy Sądowej - Eurojust, która koordynuje działania prokuratur państw będących członkami Unii Europejskiej.

– W trakcie postępowania przeprowadziliśmy szereg przesłuchań świadków. Wystąpiliśmy również do operatorów sieci komórkowych o bilingi, uzyskaliśmy listę rezydentów oraz polskich turystów zakwaterowanych w hotelu Ramada wspólnie z pokrzywdzonymi – wylicza Janusz Hnatko, rzecznik prasowy Prokuratury Okręgowej w Krakowie.

– Następnie wystąpiliśmy z wnioskami o pomoc prawną o ich przesłuchanie do jednostek policji właściwych dla miejsca zamieszkania świadków na terenie całego kraju – dodaje Janusz Hnatko.

Śledztwo w sprawie śmierci 38-letniej Beaty z Wysokiej pod Wadowicami i jej syna Kacperka zostało wszczęte 24 lipca 2018 roku przez Prokuraturę Rejonową w Wadowicach. Postępowanie jest prowadzone pod kątem nieumyślnego spowodowania śmierci. W czasie pożaru w Grecji dwoje polskich turystów z Polski razem z dziesięcioma innymi osobami wypłynęło w morze uciekając przed pożarem. Ich ciała zostały wyłowione w nocy z 23 na 24 lipca. Po tragedii rodzina pani Beaty zarzucała władzom Grecji, że ewakuacja została źle przeprowadzona.