Wiązów, niespełna 2,5-tysięczne miasteczko koło Strzelina (woj. dolnośląskie). To tu w poniedziałek wydarzył się dramat. Domy Dawida i Dagmary dzieli 200 metrów.

– Widywałam ich razem od paru lat. W kościele siadali niedaleko mnie – opowiada Lucyna Kaczmarczyk (71 l.), jedna z sąsiadek. – On taki spokojny chłopak... Nie wiem, co mu się stało.

To jednak pozór. Dagmara przeżywała cichy dramat od dwóch lat, kiedy zaczął się nad nią znęcać, ale jako osoba skryta, nie rozgłaszała tego. Dlatego bliższa prawdy jest opinia sąsiada 22-latka: – Spokojny? Raczej nadpobudliwy.

Co wydarzyło się w poniedziałkowy ranek? – Około godziny 6.30 piłem kawę w swoim pokoju – opowiada dziadek (70 l.) Dagmary. – Moje okna nie wychodzą na ganek, a to tam się rozegrało. Nagle w drzwiach pojawiła się zakrwawiona Dagmara. Miała rany na ramieniu i na łopatce! Natychmiast wezwaliśmy pogotowie i policję.

Gdy przyjechały służby, nożownika już nie było. Policja zauważyła go, gdy szedł drogą za Wiązowem. – Był w szoku. Bardzo spokojny, nie stawiał oporu, noża przy sobie już nie miał. Powiedział, że wyrzucił – opowiada Ireneusz Szałajko (43 l.), oficer prasowy Komendy Powiatowej Policji w Strzelinie.

Dawid C. był trzeźwy. W śledztwie opowiedział, że potraktował tak Dagmarę, bo z nim zerwała. Rany dziewczyny zakwalifikowano jako ciężkie, ale na szczęście Dagmara przeżyła. Przesłuchana opowiedziała o tym, że Dawid się nad nią znęcał. W środę sąd aresztował go na trzy miesiące.

– Dawidowi C. postawiliśmy zarzuty: znęcania się nad jego dziewczyną od sierpnia 2016 r., stosowanie gróźb karalnych oraz usiłowania zabójstwa, za co grozi kara nawet dożywotniego pozbawienia wolności – mówi Monika Rakus, prokurator rejonowy w Strzelinie.

Zabił nożem babcię, ranił ojca i brata.