Kamil Sipowicz zdecydował się udzielić kilku wypowiedzi do "Wysokich Obcasów". Ukochany Kory zdradził prywatne szczegóły. Powiedział m.in. jak była ubrana Kora na pochówek.

– Pochowano ją w czarnych spodniach, ukochanym czarnym golfie, kolorowym żakiecie i turbanie na głowie. Na palcu miała pierścień w kolorze chińskiej czerwieni przywieziony przez przyjaciela z jednej z podróży - wyznał Sipowicz.

Mąż Kory opowiedział także, jak wyglądał moment wynoszenia ciała z domu.

– Gdy przyjechali po nią ludzie z firmy pogrzebowej, z głośników rozległa się pieśń tybetańskich mnichów - powiedział w "Wysokich Obcasach".

Pogrzeb Kory był świecki, a urnę z prochami pochowano na warszawskich Powązkach. W czasie uroczytości przemawiali rodzina i przyjaciele.

Kora odeszła 28 lipca o godz. 5:30 w swoim domu na Roztoczu w otoczeniu rodziny i najbliższych. Sipowicz przyznał w rozmowie z magazynem, że ludzie opowiadali mu o swoich dziwnych przeżyciach chwilę przed tym, jak Kora zmarła.

– Trójka ludzi już mi powiedziała, że o godz. 5.28 mieli silne przeżycia. I to naprawdę tacy ludzie… każdy z innej bajki. A jeden to już skrajny ateista i racjonalista. Zaczynam się zastanawiać, wierzyć w dziwne rzeczy - powiedział Kamil Sipowicz.

Kamil Sipowicz był drugim mężem wokalistki. Para doczekała się dwóch synów - Szymona i Marka.