– Ja bym bardzo prosiła, żeby PiS, pani premier, pan minister Ziobro wznowili dochodzenie ws. tej śmierci. Jest major, który zeznawał w prokuraturze, zwolnijcie go z tajemnicy służbowej, niech zezna przed prokuratorem – mówiła Beger dodając, że jest przekonana, iż  założyciel Samoobrony został „unicestwiony", żeby nie powiedzieć tego, co wiedział. Dodała, że Lepper „co jakiś czas zdobywał bardzo niebezpieczną wiedzę dla rządzących".

Była posłanka Samoobrony nie chciała podać nazwiska wspomnianego majora. Stwierdziła, że nie jest do tego upoważniona. Wyrażała jednak przekonanie, że Lepper nie mógł popełnić samobójstwa, bo był głęboko wierzący oraz bardzo dbał o rodzinę. – Nie mógłby zostawić swojego chorego syna – mówiła, podnosząc jednocześnie wątpliwości co do sekcji zwłok, która została wykonana dopiero trzy dni po śmierci lidera Samoobrony. 

To nie pierwsza osoba, która apeluje o wznowienie śledztwa w sprawie śmierci Leppera. Po tym jak śledczy po raz kolejny uznali, że przyczyną zgonu było samobójstwo, szef OPZZ Rolników i Organizacji Rolniczych Sławomir Izdebski złożył doniesienie do Prokuratora Generalnego. Chciał aby podwładni Zbigniewa Ziobry jeszcze raz przyjrzeli się sprawie, bo według niego istnieją przesłanki, że mogło dojść do zabójstwa. Podkreślał, że w chwili śmierci lidera Samoobrony w lokalu, w którym przebywał były również trzy inne osoby. 

Według lidera rolniczego OPZZ istnieją dokumenty, z których wynika, że Lepper miał wiedzę o aferze, w którą byli zamieszani czołowi polscy politycy. W samobójstwo nie wierzy również inny współpracownik polityka. – Nie wierzę, że się powiesił. Był głęboko wierzącą osobą. Ktoś go udusił – mówił w rozmowie z Fakt24 Mieczysław Meyer, były kierowca Andrzeja Leppera, który widział go żywego jako ostatni.

– Mam niezbite dowody na to, że Andrzej Lepper został zamordowany. Wszystko wskazuje na to, że był to mord polityczny. PiS powinien wznowić śledztwo w tej sprawie