Veronica Colbert z Brisbane w Australii opowiedziała dziennikarzom "Mail Online" o swojej walce z otyłością. W krytycznym momencie 33-latka ważyła 149,7 kg. Przez nadprogramowe kilogramy zaczęła borykać się z problemami zdrowotnymi. Podczas chodzenia brakowało jej tchu, miała problemy z oddychaniem i cierpiała z powodu zawrotów głowy.

Colbert uważa, że zaczęła objadać się słodyczami z powodu hipoglikemii oraz niektórych leków, które przyjmowała dziesięć lat temu. Bardzo szybko, jej waga poszybowała w górę, a próby odchudzenia się nie przynosiły efektów. 

Mimo to była oburzona, gdy jeden z lekarzy zapytał, czy zastanawiała się nad resekcją żołądka. Zmieniła zdanie, kiedy w wieku 31 lat wykryto u niej nieszczelną zastawkę serca. Powiedziano jej wówczas, że jest na dobrej drodze do przedwczesnej śmierci.

W 2016 roku Veronica poddała się operacji, dzięki której udało jej się schudnąć aż 90 kg. Rezultat resekcji oraz diety psuły jednak mało estetyczne fałdy skóry. Początkowo Colbert postrzegała je jako "medale" – żywe dowody walki o zdrowie. Po pewnym czasie zaczęły jej przypominać kim była i jak wielką krzywdę sobie wyrządziła.

To spowodowało, że ponownie zdecydowała się pójść pod nóż. Pozwoliła chirurgowi usunąć zbędne płaty skóry, które same w sobie ważyły 5 kg. 

Niedawno 33-latka wystartowała w konkursie Inaugural Queensland na najbardziej radykalną metamorfozę. I chociaż nie spodziewała się sukcesu, wygrała. 

Ale jak sama przyznała – nadal przyzwyczaiła się do swojej nowej sylwetki oraz zainteresowania, która wzbudza. Wcześniej nie zdarzało jej zbyt często słuchać komplementów. Ludzie powtarzali jej tylko, że wyglądałaby lepiej, gdyby schudła. 

Mimo utraty 90 kg Veronica wciąż uważa jednak, że piękno nie jest mierzone w kilogramach, ale przez serce.