"Ja nie leżę na kanapie, nie pachnę, nie leżę na kanapach. Ja bardzo dużo rzeczy robię i chciałabym po prostu jeszcze żyć" - mówiła Kora w 2016 roku. Miała plany na przyszłość i projekty, które chciała zrealizować. Wspominała o nich w rozmowie z reporterem programu TVN - "Uwaga". Jak się okazuje, chciała też wrócić na scenę. Nagrywała nowy materiał. Niestety nie udało jej się wydać długo wyczekiwanej płyty. Jednak, jak donosi dziennik Fakt, tuż przed śmiercią poprosiła swojego męża, Kamila Sipowicza, by stworzony materiał się nie zmarnował.

Kora twierdziła, że nowe piosenki nie powinny leżeć w szufladzie. "Kora miała gotowe podkłady muzyczne Pawła Mykietyna, do których pisała piosenki. Nie wiadomo czy one się kiedyś ukażą, ale niepublikowana twórczość Kory w postaci tekstów na pewno. Najprawdopodobniej Sipowicz wyda na jakąś rocznicę kolejny tomik poezji z tymi tekstami" - twierdzi informator Faktu.

Przez wiele lat twórczości artystycznej Kora wraz z zespołem Maanam stworzyli niezliczoną ilość przebojów: "Boskie Buenos", "Krakowski spleen" czy "Kocham Cię, kochanie moje" to tylko niektóre z nich. "Była artystką totalną: nie patrzyła na to, w jakiej dyscyplinie działa. Była poetką, piosenkarką, ale także "artystką swoje życia", wszystko, co robiła, jak wyglądała, było elementem jej ekspresji" - wspominała artystkę w rozmowie z Onetem, pisarka Sylwia Chutnik.