Dziennikarka zamieściła mocny wpis, w którym skrytykowała naszą reprezentację za to, jak spędza wolny czas. Piłkarze bowiem mieli okazję zrelaksować w delfinarium. Rusin w kilku zdaniach wypunktowała, dlaczego trzeba potępić taką rozrywkę.

- Serio? Nasi piłkarze „relaksowali” się w delfinarium??? Jak można się relaksować w delfinarium wiedząc to, co cywilizowany świat wie już od dawna!? Delfinaria to miejsce powolnej śmierci, w strasznych cierpieniach jednych z najpiękniejszych, najdelikatniejszych i najrozumniejszy ssaków na Ziemi! To miejsce gdzie na ich cierpieniu zarabia się kasę! A to wszystko dla rozrywki i „relaksu” bezrefleksyjnej gawiedzi! Jaki to przykład dla milionów młodych fanów, dla których nasi piłkarze to prawdziwi bohaterowie i wzór do naśladowania!? – pisała wzburzona w mediach społecznościowych.

To nie pierwszy raz, kiedy dziennikarka decyduje się na mocną wypowiedź w obronie praw zwierząt. Nie ucichły jeszcze echa jej sporu z ministrem Szyszko i walki i Puszczę Białowieską, a już zwraca uwagę na kolejny problem. Tym razem wskazała na niehumanitarne traktowanie delfinów i przypomniała, że związku z cierpieniem zwierząt coraz więcej tego typu ośrodków jest zamykanych. Trudno się więc dziwić, że zdjęcia z beztroskiej wycieczki piłkarzy wyprowadziły ją z równowagi.

- Delfiny w delfinariach najczęściej pochodzą z krwawych połowów w Taiji w Japonii oraz z Wysp Salomona, co pokazał oscarowy dokument „Zatoka delfinów”. Na każdego złapanego delfina przypada co najmniej kilka innych zabitych (nawet 10 osobników), połowa nie przeżywa stresu w transporcie i „procedur adaptacyjnych”, kolejne umierają w ciągu dwóch lat, wreszcie te najbardziej odporne dożywają w niewoli średnio 6 lat (na wolności ok 20 lat ) – zaznaczyła w poście. To tylko wycinek zatrważających faktów, które można przeczytać poniżej. Sporo fanów szybko poparło dziennikarkę. Znaleźli się i tacy, którzy wytknęli, że wyścigi konne też nie służą zwierzętom, a w tej rozrywce bierze udział. Większość internautów w komentarzach pod postem przyznała jej jednak rację. A wy co sądzicie o tej sytuacji?